Wywiad z Jolantą Chowańską i Sergiuszem Różańskim – zdobywcami Nordkapp.

Jako, że staram się być ze wszystkimi wydarzeniami w regionie na bieżąco a Wasza wyprawa Jeepem na Nordkapp miała miejsce latem tego roku i na pewno jeszcze ją dobrze pamiętacie (bo za 5 lat pewnie sami przypomnicie sobie ten wywiad), dlatego pozwolę sobie zadać kilka konkretnych pytań, które mogą też być pomocne dla przyszłych podróżników czytających mój blog krajoznawczy. Na blogu nie jest regułą to, że każdy musi jeździć na rowerze a sam temat krajów skandynawskich przybliży pojęcie podróży na biegun północny. Zatem do dzieła. 🙂

Redakcja: Jak przebiegła Wasza podróż i jak wyglądały przygotowania do tej wyprawy? Chodzi tu o czas; jak długo jechaliście, oraz o całkowity przejechany dystans.

 

S.R.: Przygotowania trwały około pół roku, tzn plan wyprawy powstał pół roku temu, ale od tego czasu już przygotowywaliśmy samochód aby był w pełni sprawny i turystycznie przygotowany do tej wyprawy. Miesiąc wcześniej przygotowywaliśmy zimowe ubrania. Na tydzień wcześniej przygotowywaliśmy jedzenie na całą wyprawę. Zrobiliśmy ponad 6500 km w 14 dni.

J.CH.: Co Ty mówisz! Ja się pakowałam na godzinę przed wyjazdem 🙂 I to w 2 torby się zmieściłam 🙂

 

Redakcja: Czy sam cel drogi powstał z tego, że jesteście ciekawi świata, czy z jakiś innych względów? Jak wyglądało to np. w latach poprzednich? Czy też mieliście tego typu wyprawy, czy jest to była Wasza pierwsza wyprawa?

 

J.CH.: W latach poprzednich byliśmy już na wyprawie na Ukrainę. Wtedy jechaliśmy tam większą ekipą, nastawieni na jazdę terenową, głównie po bezdrożach. Tym razem wyprawa była całkiem samotna.

 

 


S.R.: Cel wyprawy – na pewno ciekawość świata, chęć zwiedzenia Nordkapp i Norwegii, którą wiele osób poleca, sprawdzenia siebie w tak długiej, samotnej podróży. Chciałem również znaleźć się za kręgiem polarnym, tym bardziej, że pomysł wyprawy powstał na przesilenie zimowe a w wyprawę wybraliśmy się na przesilenie letnie – a mam też pewne zapędy astronomiczne.

Redakcja: Na co trzeba najbardziej uważać?

J.CH, S.R.: Na renifery! (chórek) 🙂

 

S.R.: A tak na poważnie to trzeba uważać na płatności kartą, właściwie wszędzie wszystkie tankowania i wszystkie zakupy robiliśmy kartą. Mieliśmy taką przygodę, że dystrybutor od paliwa zjadł nam 600 koron i nie zatankował. Na szczęście sytuację udało się wyjaśnić po powrocie do kraju.

J.CH.: Uważać trzeba również na komary, szczególnie na Finlandii.

Redakcja: Gdzie spaliście i czy w ogóle spaliście? 😉

S.R.: W dzień polarny było ciężko. Pierwsze dni nie mogliśmy spać, bo słońce świeciło całą dobę. Spaliśmy w samochodzie, praktykowaliśmy to już na poprzednich wyprawach – trochę ciasno, ale we 2 osoby się mieścimy.

 

J.CH.: Spaliśmy przy drodze na parkingach, które były doskonale wyposażone: wc, woda, mydełka i inne.

S.R.: Tak, Skandynawia jest wspaniale przygotowana do turystyki samochodowej, zresztą nie ma się co dziwić – odwiedza ją masa turystów.

 

Redakcja: Miałem przyjemność śledzić Wasz przejazd na bieżąco przez Internet, gdyż zostawialiście w nim swoje ślady GPS. Powiedzcie, jak zrobiliście to pod kątem technicznym, co takiego trzeba posiadać, aby móc robić coś takiego, oraz opowiedzcie po części o tym co wiązało się z tym na trasie.

S.R.: To akurat jeden z moich produktów GeoNAVI.


Zajmuję się monitoringiem pojazdów i na potrzeby wyprawy podpiąłem naszego Jeepa pod system i napisałem odpowiednią stronę http://nordkapp.4×4.kalisz.pl.

Aby coś takiego uruchomić trzeba mieć tracker z gps i z modemem gsm i odpowiednią aplikację do kolekcjonowania danych – bazę danych. To trochę skomplikowane: gps zbiera pozycję auta i gromadzi w swojej pamięci, co kilka minut pozycja auta jest wysyłana do centrum obliczeniowego przez gsm i internet i zapisywana w bazie danych. Na podstawie tej bazy można wyrysować mapkę.

Redakcja: Pytanie pod kątem wycieczek rowerowych: jakie są drogi na tym obszarze poza Polską? Czy odczuliście to w jeepie? 🙂

 

S.R.: Drogi są OK, zresztą w Polsce też jest coraz lepiej, wiele dróg ma ścieżki rowerowe, dużym problemem byłaby jednak wyprawa „naszą” trasą przez E6, która jest kręta i bez ścieżki dla rowerów, często też brak pobocza. Natomiast na samym nordkappie widziałem rower z tabliczką Giblartar-Nordkapp.

 

J.CH.: Ale pomimo tego, że trasa była kręta to jednak była bardzo mało uczęszczana – może raz na 15 minut mijał nas  jakiś samochód.

 

 

Redakcja: Co Was najbardziej urzekło w drodze? Miasto warte ponownego odwiedzenia, może jakaś niezapomniana chwila?

 

S.R.: Trondheim – wspaniałe miasto, warte dłuższego pobytu. Odniosłem wrażenie wiecznej sielanki i błogości. Piękny port, spacerowe mosty, spokojne uliczki. Co do drugiego miasta to może Cię zaskoczę ale Estońska stolica – Tallin – fajne miejsce na weekendowy wyjazd.
J.CH.: i zwiedzanie restauracji.

Redakcja: Niedawno, bo 30 września 2010 w kafejce Calisia.pl w Kaliszu (byłym City Jungle – Al. Wolności 6) mieliście wernisaż wystawy swoich zdjęć, które można wciąż obejrzeć. Co powiecie na temat samych fotografii jako działacze grupy fotograficznej „Poza Kadrem”?

S.R.: Popłakałbym się gdybym był tam bez aparatu 🙂 co chyba widać ze zdjęć. Jola miała trochę więcej możliwości, bo ja prowadziłem auto. Za to wszelkie postoje wykorzystywałem z aparatem. Stale zmieniająca się przyroda, pustka drogi, fiordy, nie do opisania bez zdjęć.

 


J.CH.: Mamy również dużo materiału zdjęciowego przygotowanego do pokazu 3D. Zdjęcia niejednokrotnie były strzelane przez szyby samochodu.. na szybko.. bo zbyt wiele się działo.. uczta dla oczu i duszy 🙂

Redakcja: Napotkani ludzie na trasie. Kogo można się spodziewać? 🙂

 

 

S.R.: Turystów z całej Europy. Kilku Polaków też spotkaliśmy. Na północy miejscowej ludności jest bardzo mało, głównie w sklepach, stacjach czy innych usługach. Dominują przyjezdni. Oczywiście inaczej jest w miastach.

 

Redakcja: Jak z jedzeniem i cenami poza krajem? Jaką walutą płaciliście?

 

 

S.R.: Walutami 🙂 Mieliśmy EU i NOK. Przy czym Litwa, Łotwa, Estonia płaciliśmy kartą, ale bez problemu zapłaci się EU, na Finlandii nasze karty nie chciały działać, ale tam EU, na Norwegii NOK-ami, ale też często byliśmy zmuszeni płacić kartą, np. za paliwo – terminal do tankowania tylko na karty. Co do cen to jedzenie bardzo drogie, a reszta różnie, nie jest źle.

J.CH.: Raz pozwoliliśmy sobie w Norwegii na obiad w Oslo w restauracji. Za 2 porcje spaghetti i kawę zapłaciliśmy ponad 100 zł… Dlatego jedzenie warto zabierać ze sobą z Polski, konserwy, zupki chińskie, pulpety w słoiczkach 🙂 No inaczej nie da się wyżyć.. 🙂

 

Redakcja: A jak język? Jak radziliście sobie w rozmowie z ludźmi?

 

 

S.R.: Tam wszyscy znają angielski, młodzież na 100%, ale też i babcia w przydrożnym kramiku z pamiątkami.

 

 

Redakcja: Czy jeep się sprawdził na trasie?

S.R.: Jestem zadowolony, bo nie odmówił współpracy – zepsuł się dopiero w Kaliszu na podjeździe 🙂 Objawy pojawiły się w drodze powrotnej zaraz za przekroczeniem kręgu polarnego. Rano były problemy z uruchomieniem silnika a później działał i zapalał bez problemu. W Kaliszu pod domem umarł na dobre 🙂 na szczęście usterka była niewielka – zwarcie przewodu od jednego z czujników, więc zapewne dalibyśmy sobie z tym rade. Mieliśmy też problem z zapasowym kółkiem, złapaliśmy gwoździa zaraz za Helsinkami, który to gwóźdź rozwalił nam oponę. Teoretycznie trzymała powietrze, ale była wybrzuszona. Tak więc z zapasu zrobiła się dojazdówka <30km/h. Nie mogliśmy takiej opony znaleźć, ale na szczęście to była jedyna awaria ogumienia.

J.CH.: No i oczywiście z promu w Świnoujściu spychała nas już obsługa promu, bo jeepek powiedział – nie, nie odpalę! Dopiero po wytoczeniu na ląd dał sobie radę 🙂

 

Redakcja: Kilka słów o klimacie pod względem Waszych ciągłych obserwacji zza szyby?

 

 

S.R.: Klimat był dla nas łagodny, ale to też sprawa terminu wyjazdu – środek lata. Pogoda rewelacyjna, tylko 2 razy mieliśmy deszcz gdzieś między fiorami w uwięzionej chmurze. Na północy zimno – rowerzyści muszą naprawdę się dobrze przygotować, auto jest gotowe na takie temperatury. Do kręgu polarnego latem jest OK, krótki rękawek itd. Później każdy stopień szerokości geograficznej to zimniej, aż do 4C na Nordkappie w dzień, w nocy niewykluczone przymrozki.

J.CH.: Ciężko było zagotować wodę, gdy było tak zimno i wiał wiatr. Czasami czekaliśmy z pół godziny na wrzątek i musieliśmy się poddać 🙂

Redakcja: Dziękuję za udzielenie mi wywiadu.

S.R.: I my dziękujemy za zainteresowanie. Wiem, że Nordkapp dla rowerzystów to taka Mekka 🙂 Czytałem sporo przed wyjazdem o wyprawach na północ i to właśnie na portalach rowerowych i motocyklowych.

Użyte materiały fotograficzne pochodzą głównie z prywatnego zbioru:

Jolanty Chowańskiej i Sergiusza Różańskiego.

Wywiad zrealizowano dnia: 12 października 2010r w Cafe Calisia.pl.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • Blip
  • Twitter
  • Wykop
  • Gwar
  • del.icio.us
  • Poleć
  • email
  • RSS
  • Drukuj

2 thoughts on “Wywiad z Jolantą Chowańską i Sergiuszem Różańskim – zdobywcami Nordkapp.

  1. Rewelacyjnie a zdjęcia śliczne – rzeczywiście widoki nie do opisania słowami i gratuluję – zarówno podróżnikom jak i osobie przeprowadzającej wywiad – bardzo ciekawe pytania – idealna mieszanka wrazeń – nawet zza szklanego komputera. 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *