Wyjazd klubowy “Cyklista”, Kalisz – “Góra Ślęża i nie tylko” / 16-18 kwietnia 2016.

TRASA ROWEROWA
data: 16-18 kwietnia 2016 r.
przebieg całkowity: ~ 190km
czas/wyprawa: 3-dniowa
uczestnicy: wyjazd klubowy “Cyklista-Kalisz”

Opis. Organizatorem tego wyjazdu był klub Cyklista. Głównymi prowadzącymi byli: Jarosław Karpisiewicz oraz Jacek Grzelczyk. Informacja dla osób, które wzięły udział w rajdzie. Na stronie Foto Trasa zamieściłem ok. 350 / 500 zdjęć jakie wykonałem. Jeżeli ktoś z Was chce dostać fotografie bez logo wraz ze złożonym filmem i innymi filmikami na płycie proszę się ze mną skontaktować.

____________________________________________________

DZIEŃ 01

przebieg trasy: Dobrzykowice – Nadolice Małe – Nadolice Wielkie – Miłoszyce – Jelcz Laskowice – Stary Otok – Oława – Jaczkowice – Osiek – Niemil – Oleśnica Mała – Witowice – Gułów – Brożec – Ulica – Chociwel – Strzelin – Mikoszów (nocleg w Łagiewnikach)

Opis. O godz 06:00 zjeżdżamy się rowerami w 14 osób na parkingu UAM przy ul. Ułańskiej w Kaliszu, aby załadować je na klubową przyczepę samochodową. Pół godziny później podjeżdża bus. Podpinamy szybko przyczepę i wyruszamy o godz. 07:00 busem w trasę za Wrocław do miejscowości Dobrzykowice. Tu rozpoczynamy naszą wspólną trasę, lecz zanim wyjedziemy z tej miejscowości warto w niej odwiedzić pewne gospodarstwo gdzie kręcono tu niegdyś sceny do filmowej trylogii “Sami Swoi”, “Nie ma mocnych”, “Kochaj albo rzuć”. Znajdowały się tu słynne zagrody Kargula i Pawlaka.

Dojeżdżamy do Nadolic Wielkich gdzie wita nas pierwszy deszczyk. Przystajemy przy cmentarzu wojennym i Parku Pokoju. Jak się dowiadujemy na cmentarzu tym pochowano 12.000 niemieckich żołnierzy, którzy polegli na terenie województwa opolskiego i dolnośląskiego w latach 1939 – 1945 – II wojny światowej. Wykonujemy kilka fotografii, przebieramy się i jedziemy w dalszą trasę.

Dojechaliśmy do pięknego obiektu jakim jest zespół pałacowo-folwarczny w Laskowicach. Jest to neoklasycystyczny pałac z 1886 roku.

Nadszedł i czas na Oławę – miasto we wschodniej części województwa dolnośląskiego, które leży nad rzeką Oławą. Jest to miasto liczące do 35 tys. mieszkańców. Dzięki uprzejmości pracowników Urzędu Miasta zwiedzamy wnętrze ratusza, w którym znajduje się muzeum i wchodzimy na wieżę widokową. Rozciąga się tu panorama sięgająca naszego głównego celu wyjazdu, czyli Góry Ślężej. Widzimy, że powoli się do niej zbliżamy, lecz zaliczymy ją dopiero jutro. Natomiast wracając do tematu wieży ratuszowej jest ona zabytkiem z ruchomymi figurami króla Salomona w rzymskim stroju i legendarnej oławskiej śmierci z kosą. Na szczycie gmachu dostrzec można również stojącego koguta, pozłacaną obracającą się kulę księżyca wskazującą jego fazy w 28-dniowym cyklu.

W Oławie znajduje się też Zamek Piastowski zwany Pałacem Luizy. Jest to budowla stylu renesansowego.

Choć już goni nas trochę godzina to zdążamy jeszcze dojechać i zwiedzić część pałacu z zespołem klasztornym joannitów w Oleśnicy Małej. Tu mamy przewodnika, który opowiada nam o jego historii i wpuszcza nas na wieżyczkę klasztoru a także do piwnic pałacu.

Po drodze z Oleśnicy Małej do Strzelina przydarzyło mi się upolować takie oto foto malowane światłem:

Widoki stają się coraz bardziej malownicze. Dojeżdżamy do Mikoszowa, gdzie początkowo mieliśmy mieć nocleg. Jednak wyszło jak wyszło – zostajemy tu jedynie na obiad po czym pakujemy swe bryki na przyczepę busa, który jest już tu podstawiony i jedziemy do Łagiewnik. Nocujemy jednak dziś w Łagiewnikach a więc wcześniej robimy szybką akcję sklepową, zaopatrujemy się w prowiant i zajeżdżamy pod zajazd Vena przy ul. Wrocławskiej. Kliknij na Zajazd Vena – szczegóły. Więcej fotografii z danego dnia poniżej.

Mapa.  / kliknij obrazek, aby przenieść się na stronę Endomondo /

Fotogaleria.

____________________________________________________

DZIEŃ 02

przebieg trasy: Kondratowice – Sienice – Łagiewniki – Oleszna – Piotrówek – Tomice – Glinica – Świątniki – Ksiągnice Małe – Będkowice – Strzegomiany – Sobótka – [szczyt Góry Ślęży] – Sady – Sobótka (nocleg)

Opis. Od rana pakujemy nasze bagaże do busa. Nasze rowery od wczorajszego przyjazdu są na przyczepie. Problem z głowy. Jedziemy zatem busem do Kondratowic. Zdejmujemy rowery i podjeżdżamy pod pałac nawodny z ok. 1550 roku. Na wprost pałacu prowadzi do niego kamienny, trój-przęsłowy most.  Robimy wspólne zdjęcie w punkcie startu i zaczynamy kolejny dzień naszej rowerowej wędrówki.

Od Kondratowic kierujemy się na Łagiewniki. Skracamy nieco naszą asfaltową trasę ubitą drogą gruntową pomiędzy polami. Kolejne piękne widoki ukazują się naszym oczom. To właśnie dla takich chwil czerpiemy przyjemność z jazdy.

W oddali przebiega nam stado saren.

Robimy dłuższy postój pod kościołem Wniebowzięcia NMP – Łagiewniki do którego niestety nie każdego wpuszczono. Mimo niedzielnego dnia bramy tuż po mszy świętej są od razu zamykane.. a czemu? Jest to pierwsza taka sytuacja, która przydarzyła nam się na trasie podczas zwiedzania ostatnich 1000 kościołów.

W Piotrówku znajduje się ruina pałacu. Został on wzniesiony w 1866 roku i utworzony na wzór klasycystyczny.

Prawdziwym jednak punktem w Piotrowicach jest obrana przez nas pierwsza na świecie Wieża Bismarcka, która ukrywa się w lesie i niewiele wystaje ponad wierzchołki drzew. Ciężko zatem mamy ją dostrzec i niemalże jest to niemożliwe patrząc i szukając jej wzrokiem od dołu góry z Piotrowic. Wjeżdżamy zatem rowerami w las. Doprowadza nas tam polna ścieżka a dalej ubita wydeptana leśna dróżka. Budowla ta ma wysokość 23 metrów i została otwarta w 1869 roku. Wieża ucierpiała w wyniku ostrzału pod koniec II wojny światowej i od tego czasu stanowi obiekt martwy, który niszczeje z roku na rok. Uprzedzając Wasze pytania: tak – da się do niej wejść choć jest z lekka ogrodzona metalową siatką zawieszoną na słupach.  Widok z niej nie jest zbyt ciekawy gdyż w większej części okiennic zasłaniają go drzewa. Jeśli już znajdziecie się w niej należy uważać na wewnętrznych schodach i za bardzo się nie wychylać poza okna.

No cóż w miejscowości Glinica naszej cyklistce – Bożenie uszkodził się mechanizm od zmiany trybu przerzutek. Brygada jednak zachowała się jak jeden mąż i pomogła w prawie godzinnej wymianie i dopasowaniu innej śruby.

Dojechaliśmy do Świątnik gdzie widnieje renesansowy dwór z końca XVII wieku. W późniejszym czasie został przebudowany i odremontowany (1970). Obecnie znajduje się tu szkoła podstawowa. Obok niego stoją również ciekawe budynki datowane na rok 1850.

Czego nie mieliśmy w planach a zaliczyliśmy to Rezerwat Archeologiczny w Będkowicach. Rezerwat został utworzony w latach 70-tych XX w., powstał na terenie słowiańskiego grodziska z VIII-XI wieku. Mieści się tu skansen osadniczy ze zrekonstruowanymi chatami drewnianymi i studnią.

Dojechaliśmy do Sobótki. Pod ratuszem z 1730 roku robimy sobie 20-minutową przerwę.

Droga już finalna. Kierunek na zamek w Sobótce-Górce, gdzie będziemy dziś nocować. Jak sama nazwa wskazuje znajduje się on na górce. Dojeżdżamy zostawiamy bagaże i dzielimy się na dwie grupy: tych chcących zaliczyć jeszcze dziś rowerem Górę Ślężę i tych, którzy zostają na wcześniejszy obiad i wypoczynek. Ośmiu śmiałków w tym ja za chwile wyruszy niebieskim szlakiem pieszym na podbój szczytu Góry Ślęży (718m n.p.m). Szlak ma ok. 5,6 km długości.

Nie jest to łatwe zadanie, bo już na samym starcie to, że mamy pod górę to nic nie znaczy, ale utrudnia nam jazdę skalna łupana nawierzchnia. Dojeżdżamy do momentu rozjazdu szlaków pieszych w lesie. Oba idą w górnym kierunku. Jak dotąd nie jest aż tak ciężko, lecz pojawia się problem którą drogę mamy obrać. Jedziemy w prawo. Jak się okazuje jest to nasz błąd a szlak okazał się być w tamtym miejscu nieoznakowany. Musimy kierować się inną drogą, aby dotrzeć do niego wyżej tak, aby już się nie cofać.

Powoli i do przodu. Robi się coraz bardziej stromo a droga staje się nieprzejezdna. Nieraz musimy zsiadać z rowerów, aby je podźwignąć i przenieść ponad kamienne szczeliny w drodze. Częściowo jesteśmy zmuszeni prowadzić nasze sprzęty a gdzie się daje na minimalnych ustawieniach przerzutek staramy się jechać ostro ciskając stopami w pedały. I to nieraz wcale nie pomaga. To są góry – tutaj nie ma zmiłuj i nie ma przelewek. Nikogo tu nikt nie oszuka, bo taka jest natura.

Marian na 2-3 km przed szczytem łapie gumę w tylnym kole. Okazuje się nie mieć przy sobie ani zestawu naprawczego, ani zapasowej dętki. Prowadzi jednak rower na szczyt. Ratuję go już na samej górze swoją zapasówką. Okazuje się być idealna. Mamy ten sam rozmiar opon. A niech to. Tym razem okazuje się, że to ja nie mam przy sobie pompki rowerowej, bo zostawiłem ją zamku w drugiej sakwie. Jarek wybawia nas z opresji. Pół godzinna przerwa na dojście do siebie na Górze Śleży. Jak widać na zdjęciu – panuje już półmrok i zalewa nas gęsta mgła. Robi się coraz chłodniej. Czas na drogę powrotną.

Nie mija 5 minut jak słyszę brzdęki felgi uderzającej o kamienie na drodze. Co jest? Myślę sobie. Staję i dostrzegam brak powietrza w tylnym kole. Heh. Nieźle. Wszyscy pojechali już rozpędzeni i są niżej. Dzwonię do Jarka i zatrzymuję ekipę. Zbiegam do nich i wymieniam dętkę. Całe szczęście, że miałem dwie zapasowe i kilka łatek w razie czego. Cała akcja wymiany dętki zajmuje już nieco szybciej. 10 minut i z powrotem jesteśmy na trasie. Powrót do zamku zajął nam niecałą godzinę nieco okrężną drogą za to gruntową i asfaltową przez miejscowość Sady.

Mapa. / kliknij obrazek, aby przenieść się na stronę Endomondo /

Fotogaleria.

____________________________________________________

DZIEŃ 03

przebieg trasy: Sobótka – Rogów Sobócki – Mirosławice – Czernczyce – Kamienna – Piława – Kilianów – Kąty Wrocławskie – Sośnica – Sadków – Małkowice – Skałka – Kębrowice – Samotwór – Jarnołtów – Jerzmanowo – Ratyń – Wrocław (stadion – aleja Śląska)

Opis. Śniadanie dzisiejsze mamy w wykwintnym pomieszczeniu jadalnym zabytkowego zamku. Ogrom pomieszczenia i jego wyjątkowość wyrażona w różnych detalach czy to: stylu krzeseł, wielkiego stołu, ozdobnego pieca, sufitu dodaje nam energii ciesząc oczy po wczorajszym wysiłku. Klimat sprzyja żartom. Jarek wraz Jackiem przygotowując wcześniej niespodziankę dla nas zaczynają wręczać dyplomy dla wczorajszych zdobywców szczytu Góry Ślęży. Zastanawiam się, kiedy oni mieli czas na to by to wydrukować i wpisać na nie komputerowo wybrane nazwiska.

Zaczynamy nasz trzeci już ostatni dzień jazdy spod zamku w Sobótka-Górka. Zamek w którym nocowaliśmy był dawniej klasztorem augustianów. Obecnie jest przemianowany na hotel. Jego historia sięga czasów Bolesława Krzywoustego i Piotra Włostowica.

Mirosławice – znajduje się tu klasycystyczny pałac wybudowany w latach; 1801-1811. Na dzień dzisiejszy jest on prywatną własnością.

Kolejne piękne widoki –

Dokulaliśmy się do Zachowic. Mamy tu umówioną wizytę w winnicy Adoria. Winnica położona jest 30 km na południe od centrum Wrocławia. Produkcja win następuje z własnych upraw: Riesling, Bacchus, Chardonnay i Pinot Noir. Więcej informacji o dostępnych winach znajdziecie na stronie internetowej – Adoria.

Jest i też czas też na pokręcenie się po Kątach Wrocławskich. Kamienice datowane są na XVIII i XIX wiek. Ratusz z renesansową wieżą pochodzi z 1613 roku.

Na dalszej trasie wjeżdżamy do Sośnicy. Tu napotykamy na neobarokowy pałac (pierwotny z 1632, odbudowany w 1637 roku).

Tuż obok pałacu w Sośnicy stoi gotycki Kościół Podwyższenia Krzyża Świętego oraz przyległa Kaplica Świętych Schodów z 1776 roku.

Poniższa fotografia została wykonana pod Pałacem Alexandrów z 1766-1781 roku w Samotworze –

Wrocław Leśnica. Dojechaliśmy do pałacu, dawnego zamku i rezydencji książęcej powstałego w 1132 roku.

Meta naszego rajdu to Miejski Stadion Narodowy we Wrocławiu.

A oto Jarek i jego naczepa –

Ładujemy ponownie nasze rowery na przyczepę busa i wracamy nim do Kalisza.

Mapa. / kliknij obrazek, aby przenieść się na stronę Endomondo /

 

 

Fotogaleria.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • Blip
  • Twitter
  • Wykop
  • Gwar
  • del.icio.us
  • Poleć
  • email
  • RSS
  • Drukuj

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *