Własna droga krzyżowa.

Witam w dziale ścisłych przemyśleń oczywiście niekoniecznie oczywistych. Zawsze miałem problem z publikowaniem własnych myśli, bo te się wciąż zmieniają i jutro mogą być już inne, ale na dzień dzisiejszy są trafne, choć nigdy nie będą dopowiedziane do końca, przez co mogą być różnie przez ludzi odebrane.

Życie to droga. Nie zawsze wiadomo, dokąd prowadzi dana ścieżka, ulica i którą wybrać na rozjeździe chyba, że posiadamy mapę terenu a tych może być sporo.. kartograficzne, hipsometryczne, historyczne aż po mapy myśli. Zatem dokąd prowadzi cały szereg dróg i kierunków? Tego nie wiadomo. A co zatem byłoby wtedy, gdybyśmy poznali już wszystkie z możliwych rozgałęzień skoro one się ze sobą krzyżują? Wiadomo jest to niemożliwe, ale planeta Ziemia jest okrągła i posiada konkretną ilość dróg pomimo tego, że z każdą chwilą ich wciąż przybywa to zawsze zataczamy koło i możemy znaleźć się w tym samym miejscu gdzie już kiedyś byliśmy, lecz o innym czasie. Czyli od niektórych rzeczy dzieli nas tylko czas a od innych również i odległość. Możemy porównać to zjawisko do pętli nieskończoności. Nie bez powodu powstało zdanie, iż „wszystkie drogi prowadzą do Rzymu”, gdyż przecież i ze wspomnianego Rzymu możemy wyjść w dowolnym kierunku po płaszczyźnie. Wniosek: każda droga dokądś prowadzi. Jedna do ustalonego wcześniej celu a inna może być jego obwodnicą. To, co jest najważniejsze w tej drodze to świadomość tego, co dzieje się podczas naszego przemieszczania. To ciągła obserwacja zachodzących zmian, bo te pojawiają się notorycznie nawet wtedy, gdy tego nie chcemy, czyli jednak wciąż jesteśmy w podróży. Również z tego punktu widzenia możemy powiedzieć, że drogi wszystkich ludzi, bo każdy ma swoją własną – prowadzą do jednego punktu odniesienia, do Boga. Myślę, że nikt nie podważy faktu i w to nie wątpi, że czas na ziemi każdego człowieka jest ograniczony i że nikt żyć wiecznie nie będzie. A więc jest to wędrówka dusz. Odniesień w swoim życiu mamy o wiele więcej, dlatego zawsze warto mieć marzenia, bo te wciąż się do nas zbliżają skoro czas idzie do przodu, lecz niestety zazwyczaj przychodzą one po tym czasie w którym chcielibyśmy je zrealizować. Mogą wtedy już nie cieszyć na tyle, gdyż podczas tej drogi pojawiły się już inne cele. Z tego założenia wynika, że zawsze warto ustalić jeden konkretny cel i go nigdy nie zmieniać i nie wątpić w to, że się spełni a jedynie zmienią się prowadzące do niego drogi.

Wyjaśniając zdanie, które nieraz przypisuję do powyższego zdjęcia; „jest to moja własna droga krzyżowa” przytoczę kilka odniesień. Nie oznacza to wcale, że musi to być koniecznie droga przez mękę i że w tym przypadku pisząc to na blogu jazda rowerem jest dla mnie cierpieniem, choć fakt nieraz bywa trudna. [śmiech] Jest to temat pokonywania własnych słabości, owszem nieraz doznajemy korzystnego bólu, przez który szybciej się uczymy i rozwijamy; to również nawiązanie wewnętrznego dialogu z samym sobą w medytacji ruchowej. A po polskiemu: załączenie własnego autopilota ciała kontrolującego ruchy bez odczuwania większego zmęczenia.. a więc wyłączenie się w pewnym stopniu i  wkręcenie w rytm jazdy „w tzw. łańcuch” nastawiając swoje czujniki na obrany wcześniej cel. Kto tego doświadczył ten wie, że tak można, czy to w sporcie, czy muzyce, czy innej czynności, która nas pozytywnie pochłonie. Czemu droga krzyżowa? Odnosząc się do drogi krzyżowej Jezusa Chrystusa to droga z wiarą we własne możliwości, na której mamy wiele przystanków napotkanych przypadkowych ludzi i zdarzeń. Te przystanki wyznaczają nam kierunek i dzięki nim wiemy, w którym miejscu się znajdujemy, dlatego warto prowadzić “mapę”.

Czym zatem jest życie? Można rzec odwrotnie: jest drogą duchową fizycznych ciał. Jesteśmy tacy, jakimi o sobie myślimy, bo takimi się powoli stajemy, gdyż nasze myśli są rzeczywiste, jesteśmy umysłem z dołączonym ciałem i żeby wpłynąć na ciało potrzebne są myśli. Ażeby wpłynąć na umysł potrzebne są bodźce zewnętrzne i przede wszystkim ruch. Jesteśmy tacy, jakimi dali nam odczuć inni ludzie w przeszłości oraz tymi, którymi dopiero będziemy. Dopowiedzieć wiele by można..

Podczas całej drogi czynimy różne rzeczy dobre i złe ucząc się wciąż na swoich błędach zyskując pokorę. Swoją drogą można zapytać: „gdzie zaprowadzi każdego z nas jego własna droga, lub czego ona nas nauczy”?

Tak na marginesie, uwielbiam ludziom „ryć beret” ajj 😉 To całe przemyślenie powstało w głowie w jeden wieczór także ma jeszcze wiele do życzenia. Wiem, wiem pięknie napisane – teraz jedynie wystarczy odnieść to do własnego życia.  😉

Podziel się na:
  • Facebook
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • Blip
  • Twitter
  • Wykop
  • Gwar
  • del.icio.us
  • Poleć
  • email
  • RSS
  • Drukuj

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *