Trasy rowerowe po Parku Krajobrazowym “Dolina Baryczy” / 3dni = 300km.

TRASA ROWEROWA
data: 
29-31 lipca 2017r.
przebieg całkowity: 
300km
czas/wyprawa: 
3-dniowa
uczestnicy: 
sam
Opis: Jest to trasa rowerowa wiodąca głównie po Parku Krajobrazowym “Doliny Baryczy” oraz jej okolicach. We wpisie znajdziecie 381 fotografii wykonanych podczas przejazdu po zwykłych alejkach leśnych, drogach utwardzonych, szlakach pieszych jak i rowerowych. W dniu trzecim wyjazdu opisałem i utrwaliłem również przebieg ścieżki rowerowej “Trasą Dawnej Kolejki Wąskotorowej” prowadzącym od Sułowa Milickiego przez Milicz po Grabownicę. Zainteresowani? To zapraszam do wjazdu.. klik. 🙂

DZIEŃ 01

przebieg trasyOdolanów, Raczyce, Uciechów, Wróbliniec, Bartniki, Joachimówka, Wielgie Milickie, Henrykowice Gajówka, Henrykowice, Potasznia, Gądkowice, Wziąchowo Wielkie, Wziąchowo Małe, Tworzymirki Górne, Tworzymirki, Jankowa, Trzebicko, Wężowice, Zwierzyniec, Zduny, Ostatni Grosz, Zduny, Cieszków, Zagajniki, Dziadkowo, Milicz, Świętoszyn, Miłosławice, Sułów, Ruda Sułowska, Grabówka, Niezgoda, Dąbki, Miłosławice >> 117km

Mapa:

powered by EndomondoWPlogo

Opis: Aby nie zmarnować urlopu w domu postanowiłem go w pełni wykorzystać i pojeździć rowerem po Parku Krajobrazowym Doliny Baryczy i jej okolicach. Początkowo miał jechać ze mną kumpel, ale rozmyślił się na ostatnią chwilę. Normalka – to było do przywidzenia, więc wcale się nie zawiodłem. Ja żałować nie zamierzam tak więc wsiadam w pociąg i wyruszam z kaliskiego dworca PKP przez Ostrów Wielkopolski do Odolanowa, gdzie rozpoczynam swoją rowerową wędrówkę. Wyjeżdżając z “fajnego miasta” Odolanowa mam w głowie tylko jedną myśl – dotrzeć do pierwszego lepszego stawu i pofotografować różne ptaki. Te ukazują mi się już na długo przed moim wjazdem w rejon stawów. Noo nareszcie można odetchnąć świeżym powietrzem i nacieszyć się pięknymi widokami.

Od miejscowości Bartniki przez Joachimówkę po Wielgie Milickie kieruje się rozpiętością stawów, aby je okrążyć. Tym sposobem dojeżdżam do Henrykowic i Potaszni. Jadę zarówno drogami utwardzonymi jak i ścieżkami leśnymi i polnymi.

Fota ze statywu

Jest wiele małych dróg przejazdowych pomiędzy stawami, lecz już z obserwacji dnia pierwszego zauważyłem, że większość z nich jest zakazana. Nie wszędzie da się wjechać tam gdzie się zamierzało. Trzeba zatem na bieżąco modyfikować swoją trasę. Uważam, że niepotrzebnie jest ustawionych aż tak dużo zakazów – to lekka przesada. W drugim dniu czułem się tak jakbym był naprawdę jakimś kłusownikiem i co chwile miał łamać prawo za to, że chciałem tylko wjechać po cihutku rowerem z aparatem, aby zjednoczyć się z przyrodą. Czy ja jestem naturalny, czy to zakazy są nienaturalne? A może już wszystko leży na terenie prywatnym? Tak czy inaczej surowe groźby pod karą aresztu, albo grzywny przebywania na niektórych terenach nie napawają mnie optymistycznie. Poza tym wszystkim rozumiem ochronę dóbr naturalnych i ją w pełni popieram.

Ostatni Grosz – to miejscowość leżąca niedaleko Zdun pod Krotoszynem. Wybrałem się tam specjalnie wprost z objazdu wschodnich stawów Parku. Po co? Dla nietypowej nazwy jestem w stanie przejechać wiele kilometrów. W końcu zbieram je od jakiegoś roku na różnych zdjęciach i filmikach, które dodaje już do playlisty na YouTube pt. “znaki drogowe“. Ma być zabawna kolekcja. Zobaczymy co się uzbiera za parę lat. 🙂

Upał męczy mnie niemiłosiernie. Wjechałem do Ostatniego Grosza a tu nawet znaku z nazwą miejscowości nie było, bo nie mieli za co kupić. Szok! Dobrze, że chociaż był na niego kierunkowskaz. 🙂 Teraz muszę nadrobić stracone 20 kilometrów. Decyduję się jechać bezpośrednio po głównej ulicy ze Zdun do Milicza, gdyż zawodzi mnie panel solarny do ładowania telefonu. Zatrzymuję się na 20 minut w Zdunach pod sklepem i proszę ekspedientki o podładowanie telefonu a między czasie jem loda. Jeszcze nie wiem tego, że nie dosyć, że power bank mi się zepsuł to do tego jeszcze ładowarka. Na trasie pozostaje mi już tylko 15% stanu naładowania baterii. Mam włączoną aplikację Endomondo. Co zrobić, by nie utracić wyrysowanej trasy? Co zrobić by móc czasem posługiwać się mapą, bo nie mam żadnej papierowej? Ehhh. Decyduję się na zatrzymanie treningu na krajowej 15 koło Pakosławska. STOP. Ostatnie 15% zachowuję do Milicza. W Miliczu zatrzymuje się już w dobrze mi znanej kawiarni Adam i zamawiam zestaw obiadowy. Tu również proszę o podładowanie telefonu i wychodze na zewnątrz. Cholera! Podali mi zupę na drugi stolik niż się wcześniej rozłożyłem a do niej dwa noże i widelec. Luzik, każdemu może się przydarzyć. Jest 29C! Obok mnie siedzą również turyści rowerowi i chwilę zagadujemy. Jest godzina 15.00 – dla mnie godzina postoju. Do Miłosławić pozostało mi się już tylko 9 km więc zrobiłbym to nawet pieszo niosąc rower na plecach. Mam w planach pojechać dziś jeszcze dalej – pytanie; czy sił starczy? Pakuje się i zerkam na stan naładowania telefonu – okazuje się, że było 1% a teraz to już się włączyć nie chce. Aha. Zapala mi się lampka w głowie – skoro tak to jest coś z ładowarką. Na szczęście posiadam zapasowy akumulator do telefonu w portfelu. Tak czy owak mam na nim jedynie 30%. Na 2-3 dni – to na pewno nie wystarczy.

Dojechałem pod wskazany adres gdzie rezerwowałem wcześniej nocleg. Myślę, że z tym by nie było tu żadnego problemu, bo jeżdżąc po okolicy widziałem sporo pokoi gościnnych do wynajęcia. Ze spokojnym sumieniem mogę polecić adres: Miłosławice 10A. Noclegi od 35 złotych.

 

 

 

 

 

 

 

Tutaj W Miłosławicach mogę już odpocząć i dojść do ładu z tym co działa a co nie. Nadal nie wiem jak naładować telefon. Można powiedzieć, że jestem tu sam a po drugim dniu na pewno ktoś będzie do mnie dzwonił. Wysyłam 2 smsy z informacją co i jak – zamieszczam na szybko posta na facebooku i tyle.. po drugiej baterii. Nawet zaczyna mi się to podobać. Nikt już do mnie nie zadzwoni, ani nie napisze, nie mam dostępu do internetu, ale i też nawigacji. Spokój i cisza – nikt nie truje mi hm hm wiecie czego. 😉 Odpocząłem – zbieram się do popołudniowej przejażdżki – tym razem jadę na Rudę Sułowską. Między czasie otrzymałem od właścicielki willi małą turystyczną mapkę okolicy – no i super. Telefonu już nawet nie biorę, bo nie ma po co. Biorę sakwę, aparat i jade w las a później na zakupy. A może odwrotnie..? Jutro w końcu niedziela a ja jestem na wiosce.

Tego dnia zobaczyłem jeszcze Sułów (w którym raz już byłem jadąc do Czech w 2013 roku *przypis*), Rudę Sułowską oraz przejechałem pięknym choć krótkim asflatowym szlakiem od Grabówki do Niezgody. Polecam.

Rynek w Sułowie

Rynek w Sułowie

Sułów

Sułów

Centrum Edukacyjno-turystyczne NATURUM w Rudzie Sułowskiej. Uwaga! jest to pierwsze miejsce na mojej trasie gdzie wypatrzyłem smażalnie ryb.

Wieczorem po moim powrocie do bazy noclegowej zapoznaję się z pewną parą z Wrocławia. Po raz pierwszy ratują mi hm hm tyłek i użyczają mi na noc ładowarki do telefonu. Myślę sobie – no to się nieźle wszystko ułożyło. Dobry koniec dnia przy ilości przejechanych kilometrów = 117.

 

Fotogaleria – dzień 01:

……………………………………………………………………………………………………………….

DZIEŃ 02

przebieg trasyMiłosławice – Sułów, Ruda Sułowska, Grabówka, Olsza, Białykał, Baranowice, Sowy, Pakosław, Golejewko, Sworowo, Kubeczki, Dębionka, Ugoda, Zawady, Stwolno, Zielona Wieś, Wydawy, Czarny Las, Nowik, Nowe Domy, Żmigródek, Żmigród, Szarlotka, Szarzyna, Ruda Żmigrodzka, Biedaszkowo, Łąki, Sułów, Miłosławice >> 87km

Mapa:

powered by EndomondoWPlogo

Opis: Opis.. od czego tu zacząć. Chyba zacznę od tego, że po wczorajszym zmęczeniu ciężko było zasnąć a teraz już trzeba podjąć decyzję, czy zostać o jeden dzień dłużej, czy wracać na Kalisz. Zostaję.. tak na pewno, zostaję – mam tu jeszcze za dużo miejsc do zobaczenia bym miał beztrosko wracać. W końcu mam na nowo sprawny telefon – drugi mózg całej operacji. 🙂 

Zerkam na mapę w telefonie i już wiem czego chcę. 🙂 Aby nie powielać miejsc planuję trasę za Rudę Sułowską odszukać miejscowość o nietypowej śmierdzącej nazwie: Białykał oraz kierując się przez Pakosław do Żmigrodu. Powrót po południowej części Parku przez Rudę Żmigrodzką. 

We wsi Baranowice znajduje się szlaban po dawnej niemieckiej straży granicznej.

Napis widniejący pod rzeźbą: rycerz Pakosław z rodu Adwańców. Założyciel osady Pakosław. Pierwsza wiadomość pisana – 1310 rok
XVII – wieczny pałac w Pakosławiu. Obecnie mieści się tu hotel i restauracja.

Ruiny Pałacu Hatzfeldów w Żmigrodzie

W Żmigrodzie również natrafiłem na zlot samochodowy po czym skierowałem się do pizzeri zjeść.. spaghetti bolognese. 😉 

Przejeżdżając przez Rudę Żmigrodzką zastanawiam się czemu to dopiero drugi punkt jaki widzę na swojej trasie ze smażalnią ryb (a przejechałem na stan obecny przez 2 dni dobre 170km). Przecież Dolina Baryczy słynie z rybnych stawów hodowlanych a nie jest promowana turystycznie. A może jest.. tylko brak w niej takich punktów jak ten, lub są bardzo poukrywane. Ehh żeby głodny człowiek musiał jechać rowerem na obiad do Milicza, czy do Żmigrodu coś zjeść zamiast zjeść na miejscu jakąś dobrą smażoną rybkę. Teraz to już po ptakach.. nie jestem głodny.. jadę dalej.

Przynajmniej teraz wiem dlaczego “Ruda” Żmigrodzka:

Jadę jadę na rowerze włosy mi potargał wiatr. Tak się zapędziłem, że przyszło mi znów jechać na czuja w las w kierunku głównej drogi wzdłuż małej rzeczki. Dobre pół godziny pedałowania a droga wciąż idzie jakby po łuku i nie chce dobić do jezdni. No to będę musiał przebić się przez las. Z rowerem po wertepach nieco ciężko, ale przyszło mi wejść w zarośla. O nieee, wracam te 2 minuty skąd przybyłem, bo tu nawet pieszo jest ciężko przejść. Nieźle mnie wytrząsło. Druga próba odbicia w lewo w lesie. Przede mną jakiś samochód.. skąd on się tu wziął myślę sobie? Skoro on tu jest to musi być i droga. Dojazdu nie widzę, ale widzę za to całkiem inne widoki. Samochód bez dachu, nastrojowa muzyczka a w nim wychylająca kobitka zakładajaca na szybko stanik. Gorzej z gościem pod nią, bo widocznie utkwił pod jej ciężarem przy tym seksiarstwie. 🙂 Ho ho co tu się wyrabia? Tu się takie rzeczy odbywają a ja jadę koło nich! Mała wymiana spojrzeń a oni jakby niewzruszeni. Taaa, ale gdzie ja mam dalej jechać? W pole? Z wrażenia zgubiłem licznik rowerowy. Wydostaję się w końcu z tych badziewi i dojeżdżam do ulicy. O masakra, nogi całe pokłute, ale była przygoda, ha! Będzie co opowiadać.

Jadę dalej do supermarketu Dino na szybkie zakupy. Podjeżdżam i jak się okazuje są moi świeżo poznani znajomi z noclegu. No i pięknie. To co robimy dzisiaj też grilla?

Z Beatą i Łukaszem – pozdrówka jeśli to czytacie 😉 Przy okazji dzięki za uratowanie mi tyłka po raz drugi użyczając ładowarki do telefonu.

Fotogaleria – dzień 02:

……………………………………………………………………………………………………………….

DZIEŃ 03

przebieg trasyMiłosławice, Sułów, Pracze, Karminek, Karmin, Tomaszków, Kaszowo, Milicz, Sławoszowice, Ruda Milicka, Grabownica, Czatkowice, Henrykowice, Wielgie Milickie, Wielgie Sycowskie, Możdżanów, Bogdaj, Lipiny, Garki, Boników, Odolanów, Tarchały Wielkie, Ostrów Wielkopolski, Lewków, Kwiatków, Ociąż, Kościuszków, Gniazdów, Boczków, Biskupice, Kalisz >> 96km

Mapa:

powered by EndomondoWPlogo

Opis: Dzionek trzeci. Pakuję się już z rana i równo o godz. 08:00 wyjeżdżam. Z Miłosławic jeszcze się cofam na Sułów, aby dotrzeć do początku ścieżki rowerowej “Trasą Dawnej Kolejki Wąskotorowej”.

Sułów Milicki – dawny dworzec kolei wąskotorowej

Początek szlaku czas zacząć – Sułów Milicki

Cały szlak ma 9 punktów postojowych. Są to dawne przystanki kolejowe – na dziś można powiedzieć, że są to miejsca informacyjne, gdzie można przystanąć, odsapnąć od jazdy rowerem i jechać dalej. Wymieniając przystanki kolejno od Sułowa Milickiego trasa przebiga tak:

  • I Sułów Milicki
  • II Pracze
  • III Postolin
  • IV Kaszowo
  • V Milicz
  • VI Milicz Zamek
  • VII Ruda Milicka
  • VIII Grabownica
  • IX Grabownica Koniec

Szlak ten jest bardzo dobrze oznaczony i raczej nie sposób go utracić z oczu. Powstał on w latach 2010-2011. Długość ścieżki to = 20km. W większości prowadzi po wylanym asfalcie w miejscu dawnego przebiegu torów. W mniejszym stopniu po dobrze przejezdnej drodze szutrowej.

Stacja końcowa – IX Grabownica Koniec

Więcej zdjęć szlaku znajdziecie w pełnej galerii poniżej.

Znajdując się w Grabownicy odszukałem ptasią wieżę obserwacyjną, lecz widok z niej po godz. 10:00 mnie nie zachwycił. Ptactwa mało, wszystko jakby przeczuwało mające nadejść ostre słońce. Być może o wczesnych godzinach rannych ujrzałoby się o wiele więcej.

Dalej kierunkowy na Odolanów – Ostrów Wlkp i Kalisz. Dociągnąłem już na rowerze “bez użycia pociągu”. 😉 W Kaliszu tego dnia byłem już o 14:00. To się nazywa tempo.

Fajna przygoda prawda? A na koniec powiem Wam już tylko jedno..

Fotogaleria – dzień 03:

……………………………………………………………………………………………………………….

Całokształt przejazdu:

Na mapie zaznaczone są trzy różne warstwy; 1) dzień pierwszy 2) dzień drugi 3) dzień trzeci oraz dodatkowo 4) mapa mego przejazdu z 2011 roku (wpis), abym miał podgląd na miejscowości do których jeszcze nie dotarłem. Każda z warstw jest zaimportowana z realnego pliku Endomondo.

Jeśli chcesz powiększyć mapę >> kliknij tutaj <<

Podziel się na:
  • Facebook
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • Blip
  • Twitter
  • Wykop
  • Gwar
  • del.icio.us
  • Poleć
  • email
  • RSS
  • Drukuj

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *