3-dniowa trasa rowerowa: Kalisz – Słuszków – Turek – Koło / 191km

data: 21-24 marca 2019r.
przebieg całkowity: 191km
czas/wyprawa: 2 dni dojazdowe, 1 dzień w trasie, 1 dzień odpoczynku

I wygospodarowaliśmy cztery dni wolnego.. niech no się zastanowię, ile by z nich wykorzystać? Hmm.. już wiem: cztery! Cztery dni na wyjeździe, z czego jeden spędzony dość efektywnie i intensywnie w siodle. Za cel trasy obraliśmy: ruiny dwóch zamków; z czego jedne znajdują się w Kole a drugie w Wyszynie, dwa miasta: Turek i Koło, oraz dwie kopalnie odkrywkowe węgla brunatnego; w Koźminie i Władysławowie k. Turku. Tegoż właśnie dnia pykło nam 121 kilometrów i jest to nasza pierwsza przejechana setka w tym roku. Wyszło całkiem nieźle. Zainteresowanych zapraszam do wpisu. 🙂

przejechane miejscowości: Kalisz, Wojciechówka, Skarszewek, Borków Stary, Tykadłów, Garzew, Goliszew, Strugi, Kukułka, Kościelec, Stropieszyn, Słuszków, Korzeniew, Mycielin, Grabek, Kazala Stara, Danowiec, Bibianna, Piętno, Wrząca, Słodków, Obrzębin, Turek, Szadów Pański, Pęcherzew, Kalinowa, Bogdałów, Krwony, Janiszew, Głowy, Janów, Ruszków Pierwszy, Ruszków Drugi, Koło, Mariampol, Kościelec, Dąbrowice Częściowe, Skarbki, Milinów, Stefania, Józefów, Piorunów, Wyszyna, Wyszyna k. Turku, Jabłonna, Tarnowa, Ogorzelczyn, Zadworna, Tuliszków, Wróblina, Gadów, Bogusławice, Dzierzbin, Kazala Nowa, Kukułka, Strugi, Goliszew, Żelazków, Florentyna, Skarszew, Wojciechówka, Kalisz
uczestnicy: z Pawłem

……………………………………………………………………………………………………………

1 DZIEŃ = 40km

Przejazd Kalisz – Słuszków. Tu, w odległości 30km znajduje się moja działka, z której zrobiliśmy sobie bazę wypadową. I to z niej będziemy jutro startować w prawdziwą trasę. Sprzyjający układ gwiazd zaserwował nam pierwszy dzień wiosny, jaki spędziliśmy przy ognisku. Trzeba w końcu jakoś rozpocząć ten sezon rowerowy.

Dawne gospodarstwo w Tykadłowie.

Dawne gospodarstwo w Klotyldowie.

I stało się! Nowo wybudowany market Dino już otwarty w Mycielinie. Kto by pomyślał jeszcze kilka lat temu.. jedziemy po zakupy.

Ognisko w zajezdni rowerowej. 😉

Mapa przejazdu:

powered by EndomondoWPlogo

……………………………………………………………………………………………………………

2 DZIEŃ = 121km

To była trudna noc.. warunki atmosferyczne dosyć chłodne i każdy z nas co jakiś czas się przebudzał. Czyżby pogoda znowu okłamała? Zaplanowana pobudka na godzinę 06:30 nagle została skrócona o pół godziny przez jakieś dziwne odgłosy stukania dochodzące z kuchni chaty. Przebudziliśmy się i patrząc na siebie nasłuchujemy co to może być.. może mysz się wdarła, albo co? Wchodzę do pomieszczenia na wpół przytomny i niczego nie widzę, za to stukot coraz bardziej donośny. Odsłaniam firankę z małego okienka i oczom nie wierzę.. kos, który w locie uderza w szybę okna.. jakby kazał nam już wstawać, bo czas nas goni. Spoko, kosie już wstajemy.. wszystko spoko, lecz w kolejnych dnia historia się powtarzała codziennie i o tej samej godzinie. 06:00! Pobudka!

Kos budzikowy zwany “kosiarzem umysłów”

Robimy śniadanko, spijamy kawkę i w drogę. Trasę tą wyznaczyłem na kilka dni wcześniej w aplikacji Endomondo, tak ażeby slużyła nam za nawigację by nie musieć się co chwilę zatrzymywać i szukać gdzie się jest obecnie. Prawda, że pomysłowo.. jeśli nie wiecie nic o tej opcji radzę wejść w zakładkę “moje trasy” jeśli posiadacie również na niej swoje konto. [https://www.endomondo.com/routes]

Miejscowość Danowiec odwiedzam po raz pierwszy w życiu. Znajduje się tu całkiem przyjemna osada i kilka drewnianych chatek w lepszym i gorszym stanie jak i też murowanych zabudowań. Kierujemy się na Bibiannę przemierzając również las.

Danowiec.

Przebiegające sarny na tych hektarach leśnych terenów to widok codzienny.

Bardzo charakterystyczna chatka w Danowcu.

Dojeżdżamy do Turku i odwiedzamy już nasz stały punkt postoju “Pod Papugami” by napić się drugiej kawy na wzmocnienie. Wiatr momentami staje się coraz bardziej uciążliwy a ten dzień wcale nie należy do słonecznych. Pierwszy punkt POI już zaliczony. Kolejnym będzie odkrywka kopalniana oraz Koło.

Kopalnia odkrywkowa węgla brunatnego – Koźmin.

Kopalnia odkrywkowa węgla brunatnego – Koźmin.

Koło – zdobyte przeze mnie już drugi raz rowerem, miło sobie odświeżyć pamięć. 

Spichlerz z połowy XIX wieku w Kole.

Fotka pamiątkowa przed pozostałościami po Zamku Królewskim z początków XIV wieku w Kole.

Żurawie.

Wjechaliśmy do miejscowości Wyszyna (Wielkopolska) i skręciliśmy o jedną uliczkę za wcześnie by dojechać do zamku. Po szybkim zapytaniu o jego lokalizację dostajemy informację od miejscowych. Do zamku a raczej jego dawnej baszty można dojechać oczywiście ulicą Zamkową. Znajduje się ona w małym pareczku przed dworkiem przy rozlewsku rzeki Topiec. Zamek datowany jest na 1556 rok.  Jest to najbardziej urokliwe miejsce na naszej trasie i bardzo się cieszę, że się tutaj znalazłem, gdyż nigdy wybrać się nie mogłem. Ciekawe na sesje zdjęciowe, choć jest to bardzo mały obszar. Na stan dzisiejszy baszta jest zabezpieczona i nie ma możliwości wejść do jej wnętrza. Podziwiać można jedynie z zewnątrz. We Wyszynie znajduje się również zabytkowy kościół z 1728 roku, którego widzimy z daleka. Zdając sobie sprawę z tego, że do chaty mamy jeszcze z jakieś 30km a jest już godzina popołudniowa postanawiamy jechac już w tym kierunku.

Przed basztą dawnego zamku w Wyszynie (Wlkp).

Zachód słońca zastał nas w Tuliszkowie.

Jest to ostatnie zdjęcie jakie wykonałem tego dnia. Po tych 110km lekko przewiany postanowiłem schować lustrzankę do sakwy. Było to dobre rozwiązanie, gdyż po godzinie dalszej jazdy zastała nas gęsta mgła, która pojawiła się tuż po zmroku w okolicy Dzierzbina. Efekty wizualne były niesamowite, można by rzec – adekwatne do naszego zmęczenia. Chmury pojawiające się z pól szybowały pomiędzy kołami a widoczność spadła do kilkunastu metrów. Dotarliśmy do chaty na “długich światłach” cali, choć nieco obolali. Takie dystanse zawsze mająto do siebie, że naciągają ścięgna a nazajutrz ma się zwyczajnie zakwasy. Ale.. zrobiliśmy to i nabraliśmy kolejnych doświadczeń! Kolejny dzień był pracą na działce, tak więc przeskakuję do dnia czwartego pobytu a trzeciego dalszej drogi. Zaskoczyło nas jedynie to, że wyszło piękne słońce a temperatura sięgała nawet 18C.. eh mogliśmy poczekać z wyjazdem o ten jeden dzień.. no, ale cóż.

Mapa przejazdu:

powered by EndomondoWPlogo

……………………………………………………………………………………………………………

3 DZIEŃ = 30km

Dzień ostatni. Piesza kilkukilometrowa wędrówka po okolicznym lesie, spakowanie swoich sakiew i w drogę powrotna ze Słuszkowa do Kalisza. Nudaaa – takie trasy to robimy często. 🙂 Pełną fotorelacje całego wyjazdu znajdziecie jak zwykle w poniższej galerii. PozdROWER!

Punkt obserwacyjny

Mapa przejazdu:

powered by EndomondoWPlogo
Fotogaleria:

Podziel się na:
  • Facebook
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • Blip
  • Twitter
  • Wykop
  • Gwar
  • del.icio.us
  • Poleć
  • email
  • RSS
  • Drukuj

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *