Komu w drogę temu wiatr

„Komu w drogę temu wiatr”

Czyli jak jechać, żeby w ogóle ujechać?

Pierwszą radą w trudnych przypadkach jest- zawsze patrzeć do przodu w kierunku, w którym się zmierza i jechać wbrew przeciwnością losu np. pod górę.  Sprzęgięłko, znaczy się zmieniamy przerzutkę na mniej dla nas uciążliwą, zakładamy okularki na oczy i wtedy nic nas nie zaskoczy. Druga radą jest: właściwe oddychanie, tj. wsysanie powietrza wyłącznie nosem- wydychanie ustami (tak jak w pływaniu), aby ustabilizować oddech, który stanie się po 5min jego stosowania oddechem już normalnym, niekontrolowanym. Trzecia rada (ostateczna) to zawrócić, rozwinąć żagle i jechać z powrotem z wiatrem. 🙂

Temat założyłem specjalnie po to, aby dowiedzieć się jaką Ty, Drogi czytelniku stosujesz metodę jazdy rowerem, aby pokonać wiatr, deszcz, śnieg, oraz samego siebie.. Komentarze mile widziane.. ta strona jest również dla Was!

A może znacie inne powiedzonka „komu w drogę temu..  ”?

Podziel się na:
  • Facebook
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • Blip
  • Twitter
  • Wykop
  • Gwar
  • del.icio.us
  • Poleć
  • email
  • RSS
  • Drukuj

3 thoughts on “Komu w drogę temu wiatr

  1. Cóż, jeśli chodzi o mnie, to nie mam opracowanej żadnej specjalnej metody. Przynajmniej tak mi się wydaje, bo nigdy się nad tym nie zastanawiałem… To chyba w dużej mierze kwestia indywidualna, każdy ma jakiś tam swój styl jazdy w którym jest mu najłatwiej;) Pozdrawiam

  2. Ja najbardziej nie lubię piachu, który po prostu wysysa ze mnie wszystkie siły i radochę. A jeśli chodzi o wiatr, to jest to kwestia wypoczęcia 🙂 Jeśli danego dnia mam siły, to mi wiatr nie straszny (choć wolę wracać pod wiatr, a jechać do celu z wiatrem – psychologicznie więcej sił). A innego dnia, po kilku poprzednich wycieczkach, czy niewyspany, to już nawet lekki wietrzyk mnie wkurr…. i odbiera radochę.
    Pozdrawiam 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *